|
Blog > Komentarze do wpisu
Mity outsourcingu cz.4
Mit 4 Wszystko wynika przede wszystkim ze złego pojmowania swojej roli w organizacji. Niestety informatyk w firmie, która nie zajmuje się bezpośrednio informatyką też nie może zajmować się informatyką. Zatrudniając się powinien wiedzieć, że nie będzie tu miejsca na eksperymenty i doświadczenia, czyli potocznie tak zwane „grzebactwo”. W takiej firmie formuje się informatykę tak, aby maksymalnie wspierała podstawową działalność przedsiębiorstwa. Informatyka albo jeszcze inaczej: projekty informatyczne są na tyle ważna na ile zasadniczo wpływają na biznes. Chociaż obawa przed zwolnieniami, to częsty odruch przedstawicieli działów IT, jest wiele przykładów na to, że po wprowadzeniu pewnych usług outsourcingowych wewnętrzni pracownicy mogą zająć się ważniejszymi, bardziej ambitnymi zajęciami np. rozwojem nowych technologii w firmie, pracą koncepcyjną, precyzowaniem miejsc użycia technologii informatycznych w ich przedsiębiorstwie. Pozostawiając przysłowiowe „czyszczenie klawiatur” outsourcerowi. Sprawy techniczne wdrożeń i bieżąca obsługa przekazana zostaje specjalistom od outsourcingu. Bardzo często oddanie obszaru IT w outsourcing oznacza dla pracownika działu IT szansę na prawdziwy rozwój. Po wyoutsourcowaniu „niewdzięcznej” części swoich obowiązków, może zająć się zadaniami, na które do tej pory nie miał zwyczajnie czasu. A co dzieje się wtedy, gdy firma ma zbyt rozbudowany dział informatyki? Zwykle przy dużych kontraktach, obejmujących całościowo obszar IT, praktykuje się tak zwane przejmowanie pracowników. Outsourcer nie szuka wtedy nowych pracowników na rynku, ale „zagospodarowuje” tych, którzy pracowali w obsługiwanej firmie. Choć brzmi to wszystko trochę przedmiotowo to jednak praktyka pokazuje, że przejmowani pracownicy zawsze na tym zyskują - w końcu rozpoczynają pracę w firmie, dla której podstawową działalnością jest informatyka. Podsumowując: Wejście w outsourcing IT jest dla każdej organizacji bardzo poważną decyzją. Jak każdej tak poważnej decyzji, tak i tej towarzyszy wiele pytań i wątpliwości. Kontrakty outsourcingowe przygotowuje się miesiącami, dokumenty umów liczą od kilkudziesięciu do kilkuset stron. Czasami trzeba włożyć dużo pracy, aby się we wszystkim nie pogubić. Niemniej jednak po latach często pada stwierdzenie: warto było. To już koniec naszego cyklu o mitach outsourcingu. Poprzednie mity opisywaliśmy tu (Mit 1, Mit 2, Mit 3). poniedziałek, 05 maja 2008, wojciech_darlowski
TrackBack
Komentarze
|
|
wojtek